Wypadek na Grochowie znów pokazuje słabość systemu bezpieczeństwa ruchu drogowego. Znów za błąd kierowców odpowiadają piesi. W pierwszej kolejności można by pomyśleć, że to sceny zza Bugu. Jeden skręca, drugi wali, wpada w pieszych jak kula w kręgle. Piesi oczekujący na zielone stają się ofiarami, sprawcom nic nie jest. Podobny wypadek zdarzył się 1 listopada 2025 w Pruszkowie. Identyczna zasada. Jeden skręcał, drugi wali, zmiata pieszych z chodnika. Wyciągnęliśmy jakieś wnioski z listopada? A skąd!
Rada Dzielnicy Pragi Południe, 5 dni przed wypadkiem na Grochowie, 2 miesiące po wypadku w Pruszkowie zajęła stanowisko: „Rada dzielnicy wnosi o wprowadzenie zakazu zwężania ulic oraz likwidowania miejsc parkingowych na terenie Pragi-Południe, w szczególności w obrębie głównych ciągów komunikacyjnych, takich jak: (…) ulica Grochowska”.
No to co robić? Jak zmienić mentalność kierowców skoro radni, burmistrzowie, posłowie, ministrowie wychowali się w tym samym systemie szkolenia kierowców? Są przecież z tej samej polskiej gliny, z tą samą ułańską fantazją. Wszyscy zostali nauczeni zdawania egzaminu. Zdali ten egzamin i na tym ich edukacja w ruchu drogowym się zakończyła. Z taką wiedzą sprzed 40, 30, 20, 10 lat jeżdżą, tworzą prawo. Jeżeli są zdroworozsądkowcy, to jest ich mniejszość.
Od 2013 roku blokowany jest obowiązek doskonalenia techniki jazdy. Wkładamy dzieciom kaski na głowę, ale wkładamy nic do głowy. Potem dziwimy się, że kierowczyni nie przewiduje skutków swojej decyzji, że nie zdąży zjechać fordem z toru jazdy toyoty, że ta zmieni tor jazdy i zdejmie pieszych z przejścia. Na torze ODTJ nie nauczymy się jeździć jak Kajetanowicz, nauczymy się, że są pewne progi, po przekroczeniu których auto słuchać nas nie będzie.
Ciągle puszczamy oczko, bagatelizujemy. Przed Świętami poszło w Polskę, że 1% zdarzeń to mało, dlatego należy zezwolić na zmiany przy zielonej strzałce. Co usłyszał kierowca? Skoro nie przestrzegacie prawa, to my Wam je zmienimy, 1% to jest bezpiecznie. Sęk w tym, że w warunkach obszaru zabudowanego, na skrzyżowaniach, główne przyczyny wypadków to nieustąpienie pierwszeństwa innemu kierującemu i pieszemu. My z synowcem na czele i jakoś to będzie, Bóg tak chciał, wypadek to przypadek.
Jak podało Radio Kolor, Zarząd Dróg Miejskich twierdzi, że może zrobi coś z tym skrzyżowaniem, ale w 2027 roku. Na Woronicza też nie dało się nic zrobić przez 7 lat! Aż kierowca zabił na przejściu i sprzątnął pieszych z przystanku. Dopiero po wypadku dało się coś zrobić. Wiem, że proces projektowania nie jest krótki, ale rozwiązanie na dziś, które można wdrożyć w ciągu tygodnia to „zakaz skrętu w lewo” z Grochowskiej w Zamieniecką. Wtedy można spokojnie czekać na projekt docelowy. Zakaz skrętu z Grochowskiej w Szembeka już jest.
foto: Polsat News

WYPADEK NA GROCHOWSKIEJ
Proszę śledź i polub nas:
